Accueil arrow baďki arrow Ballada o pijanym księżycu
| Welcome | Biography | Discography | Concerts | Pictures | Links | Thanks | Other lyrics |
Discography
Do it yourself
To są baďki
baďki
Ballada o pijanym księżycu Print E-mail

 

Razu pewnego, w pochmurną noc
Do knajpy "Pod Ogródkiem",
Wtoczył się księżyc i krzyknął w głos:
"Hej, barman, daj mi wódki !"
Cisza zapadła - jak nagła śmierć
Zamknęła usta wszystkim.
Księżyc wychylił kolejną ćwierć,
Zawołał : "Chłopcze, whisky !"

Twarze pijackie zakrywał dym
Opary taniej wódki,
Lepkie kieliszki i zapach szczyn
W kawiarni "Pod Ogródkiem".

Znowu brzęk kufli i rozmów gwar,
Gdy księżyc sączył whisky.
Ktoś na gitarze Brasensa grał,
Aż uszy spuchły wszystkim.
Księżyc się krztusił, dygotał, bladł
I malał z każdym łykiem.
W końcu ze stołka przy barze spadł
I leżał pod stolikiem.

Wziąłem go tkliwie do obu rąk,
Był mały jak kieliszek.
Wlałem do pełna, aż zimne szkło
Błysnęło w mrocznej ciszy.
Ciemność uciekła, pobladły świat
Odetchnął wraz ze świtem.
Księżyc, jak echo minionych lat,
Majaczył pod sufitem.

Twarze pochłonął gryzący dym
Ocean taniej wódki.
Dźwięczy w butelkach ostatni rym,
W kawiarni "pod ogródkiem".

Download Music !

file icon Ballada o pijanym...

file icon An Eye for a Shoe

file icon Una noche de abríl (b)

file icon For Small Jessie (b)

file icon Psalm 34/2