|
Zostawił za sobą te mgliste pejzaże, Związane kilkoma wąskimi ścieżkami, Znajome głosy, nieznajome twarze, Dzień odchodzący w ślad za ptakami.
Kiedy tam słońce zachodzi za górę, Tu nad drzewami płynie księżyc w pełni. Kiedy tam księżyc chowa się za chmurę, My wychodzimy z podziemnych sypialni. Nim słowo wypowiem, już jestem starszy. Nim oczy otworzę, jestem nieżywy.
Jak we śnie słyszę gwizd coraz dalszy Wielkiej, pluszowej lokomotywy. |